sobota, 10 czerwca 2017

"Kwiat wiśni i czerwona fasola": Anko - fasolowa konfitura

Film "Kwiat wiśni i czerwona fasola" (2015, reż Naomi Kawase) miałam w kolejce do obejrzenia od ponad roku. Czekał i czekał, ale wciąż jakoś brakowało impulsu... I stało się - za sprawą "Nowej Jadłonomii" Marty Dymek. Na jej książkę czekałam z niecierpliwością, ale nie sądziłam, że jakoś splecie się ona z moimi filmowymi zainteresowaniami.

Marta Dymek, zabierając czytelnika w kulinarną podróż dookoła świata, nie omija także Japonii. Proponuje anko, czyli konfiturę z fasoli adzuki. Ta słodka pasta jest także jednym z bohaterów filmu Kawase. Fasola na słodko?! Brzmi raczej odstręczająco. Nie ukrywam, że i z kinem japońskim mam problem. Jakoś mnie nie urzeka... Chodzi chyba zwłaszcza o - nazwijmy to - kwestie międzykulturowe. Mam wrażenie, że znacznej części przekazu po prostu nie rozumiem; wszystkie te gesty, miny i pomrukiwania z pewnością zawierają pakiet dodatkowych sensów, których ja wyrozumieć nie jestem w stanie.
Mamy zatem potencjalnie obrzydliwe konfitury z fasoli oraz potencjalnie nieurzekający film japoński. Jak wiadomo minus i minus daje plus, a zatem do dzieła!

poniedziałek, 15 maja 2017

"Dawno temu w Ameryce": David "Noodles" Aaronson

Sergio Leone to mistrz filmowej nostalgii. Twórca świadomy, refleksyjny, inteligentnie sięgający do tradycji kina. Tak też jest oczywiście w "Dawno temu w Ameryce" - łącznie z kulinarną ksywką głównego bohatera.
Noodles, co oznacza  makaron lub kluski. Natychmiast pojawia się oczywiście skojarzenie z Leone jako Włochem, twórcą tzw. spaghetti westernu. Wyraźnie reżyser sięga tu do autoironii i puszcza oko do widza.
Z drugiej strony, pseudonim przekazuje określone informacje na temat charakterystyki bohatera. Słowo noodle ma w języku angielskim niejednoznaczne konotacje: oznacza zarówno głuptas, czy prostak, jak i – rozum (use your noodle oznacza tyle, co use your brain) lub kombinować, przemyśleć (na przykład w sformułowaniu noodle over the problem). Ta etymologiczna ambiwalencja odzwierciedla opartą na sprzecznościach charakterystykę bohatera: zaradnego i wpływowego (odniósł wszak sukces w gangsterskim świecie), ale też pozostającego prostym i niewykształconym chłopakiem ze społecznych „nizin”; agresywnego i zagubionego, oszukującego i oszukanego...

środa, 10 maja 2017

"Dawno temu w Ameryce": charlotte russe

Plakat autorstwa
Jana Młodożeńca
Ostatnio - w ramach domowej (całkowicie dobrowolnej) akcji "wieczory z klasyką" - obejrzeliśmy ponownie "Dawno temu w Ameryce" (1984) Sergio Leone. Moja ocena pozostaje bez zmian. Odpowiada mi taki klimat - gęsty i intensywny; intryguje mnie nostalgiczna i autotematyczna refleksja nad statusem kina gangsterskiego. I - rzecz jasna - smakują mi kulinarne "momenty": nieliczne, ale za to niezwykle naznaczone sensem. Jedną z takich kulinarnie intensywnych scen jest ta rozgrywająca się wokół słodkiego deseru - charlotte russe. 

Dawno, dawno temu, w nowojorskiej cukierni chłopak imieniem Patsy długo wybierał deser. Trudno się dziwić, bo decyzja miała być arcyważna dla jego chłopięco-męskiej przyszłości. Deser to bowiem stanowić zapłata dla starszej koleżanki - Peggy - za zaserwowanie mu "pierwszego razu". Czy wkrótce Patsy stanie się mężczyzną?


wtorek, 7 lutego 2017

A fe! O tym, co intrygująco wstrętne

Wreszcie jest! - zbiorowa monografia "A fe! Społeczno-kulturowe konteksty wstrętu i obrzydliwości" redagowana przeze mnie i Małgorzatę Kowalewską. Ponad dwadzieścia tekstów o tym, co tak wstrętne, że aż przyciągające. Fani kina i kulinariów także znajdą wśród nich coś dla siebie.

Niemal 500 stron rozważań podzielonych jest na 5 tematycznych rozdziałów: o obrzydzeniu jako strategii językowej, o wstręcie inspirującym działania artystyczne, o obrzydzeniu w kontekście cielesności oraz o wstręcie w kontekście kobiecości, wreszcie - w wstrętnym "innym". Autorzy reprezentują różne dyscypliny naukowe i perspektywy badawcze, zatem książka stanowi zróżnicowaną całość. Recenzent - Mariusz Czubaj - napisał o "panoramiczności ujęcia" jako podstawowej zalecie książki. W imieniu własnym i wszystkich autorów zapraszam do lektury!

Wszystkich zainteresowanych odsyłam do strony Wydawnictwa Naukowego Katedra, nakładem którego "A fe!" się ukazało: http://wnkatedra.pl/pl/p/A-fe-Spoleczno-kulturowe-konteksty-wstretu-i-obrzydliwosci-red.-Aleksandra-Drzal-Sierocka%2C-Malgorzata-Kowalewska/22522506

piątek, 16 grudnia 2016

Różne smaki keczupu

W miniony wtorek (13 grudnia) byłam w Katowicach. Dziękuję Agacie Stronciwilk (Koło Naukowe Doktorantów Kulturoznawstwa UŚ), organizatorce seminarium "Pożywka", za okazję do wyprawy. Miło było podyskutować o różnych smakach amerykańskiego kina. Tym bardziej, że seminarium stało się dla mnie także okazją do odświeżenia sobie w pamięci smaków nieco zapomnianych...

Po spotkaniu od jednej z uczestniczek dostałam karteczkę z wynotowanymi jej ukochanymi "jedzeniowymi" scenami z amerykańskich filmów. Prawdziwa uczta dla kinomana! "Spotkajmy się w St. Louis" (1944, reż. Vincente Minnelli) na pewno w najbliższym czasie znowu obejrzę, bo to film po prostu uroczy - w najlepszym tego słowa znaczeniu - do leniwej, świąteczno-noworocznej atmosfery wydaje się wprost wymarzony. No, i ten keczup... za słodki? za kwaśny? zbyt łagodny? Każdy z nas lubi trochę inny. Ale ten filmowy - w technicolorze - na pewno trafi w liczne gusta. Na zachętę - fragment z początku filmu. Momenty kuchenno-keczupowe zaczynają się w 33 sekundzie oraz 2:53, ale to, co pomiędzy także wyśmienite.