środa, 30 sierpnia 2017

Kulinarne upodobania Hannibala

Najpierw pokochałam "Milczenie owiec". Potem przyszedł czas na serial "Hannibal". Zwłaszcza drugi sezon wydaje mi się kulinarnie intensywny i interesujący. Oglądając sceny mrocznych uczt, wielokrotnie zastanawiałam się, z czego zrobione są filmowe potrawy, które "udają", że są przygotowane z ludzkiego mięsa.

Znalezienie odpowiedzi okazało się... banalnie proste. Wystarczy zajrzeć do bloga Janice Poon, która na planie serialu pracowała jako scenarzystka odpowiedzialna za elementy kulinarno-gastronomiczne. Wszystkim polecam: http://janicepoonart.blogspot.com/
Poza wyjaśnieniem, z czego i jak zrobiona była określona potrawa z każdego odcinka, autorka zamieszcza także fotosy z planu i szkice. Fascynująca lektura, niepozbawiona smakowicie intrygującego mroku.
Przy okazji zaś, wszystkim zainteresowanym pogłębioną analizą "Hannibala" jako serialu kulinarnego nieśmiało polecam mój tekst "Przepis na soczysty prequel" opublikowany w zbiorze "Seriale w kontekście kulturowym. Gatunki - motywy - mutacje" pod redakcją Darii Bruszewskiej-Przytuły i Aliny Naruszewicz-Duchlińskiej. Cały tom dostępny w wersji elektronicznej: https://drive.google.com/file/d/0B7TXe9DVXsQ9NURqMzd6eXE4clE/view


wtorek, 18 lipca 2017

"Głodnemu film na myśli" - konferencja

Wspólnie z twórcami inicjatywy Food for Films uznaliśmy, że warto się spotkać w nieco większym gronie i podyskutować o zagadnieniu filmowego jedzenia. Stąd pomysł na konferencję "Głodnemu film na myśli", która odbędzie się w Warszawie 13-14 października 2017 roku.

Celem konferencji jest refleksja nad obecnymi w filmie reprezentacjami jedzenia. Interesować nas będzie kino niezależnie od czasu i miejsca produkcji, zarówno fabularne, jak i dokumentalne, z ewentualnym rozszerzeniem tematyki także o inne formy audiowizualne (np. seriale); nie tylko produkcje określane mianem food films, w których kulinaria stanowią główny temat, ale też te, w których związane z jedzeniem sceny są nieliczne, ale „intensywne znaczeniowo” i istotne dla rozwoju fabuły.

sobota, 10 czerwca 2017

"Kwiat wiśni i czerwona fasola": Anko - fasolowa konfitura

Film "Kwiat wiśni i czerwona fasola" (2015, reż Naomi Kawase) miałam w kolejce do obejrzenia od ponad roku. Czekał i czekał, ale wciąż jakoś brakowało impulsu... I stało się - za sprawą "Nowej Jadłonomii" Marty Dymek. Na jej książkę czekałam z niecierpliwością, ale nie sądziłam, że jakoś splecie się ona z moimi filmowymi zainteresowaniami.

Marta Dymek, zabierając czytelnika w kulinarną podróż dookoła świata, nie omija także Japonii. Proponuje anko, czyli konfiturę z fasoli adzuki. Ta słodka pasta jest także jednym z bohaterów filmu Kawase. Fasola na słodko?! Brzmi raczej odstręczająco. Nie ukrywam, że i z kinem japońskim mam problem. Jakoś mnie nie urzeka... Chodzi chyba zwłaszcza o - nazwijmy to - kwestie międzykulturowe. Mam wrażenie, że znacznej części przekazu po prostu nie rozumiem; wszystkie te gesty, miny i pomrukiwania z pewnością zawierają pakiet dodatkowych sensów, których ja wyrozumieć nie jestem w stanie.
Mamy zatem potencjalnie obrzydliwe konfitury z fasoli oraz potencjalnie nieurzekający film japoński. Jak wiadomo minus i minus daje plus, a zatem do dzieła!

poniedziałek, 15 maja 2017

"Dawno temu w Ameryce": David "Noodles" Aaronson

Sergio Leone to mistrz filmowej nostalgii. Twórca świadomy, refleksyjny, inteligentnie sięgający do tradycji kina. Tak też jest oczywiście w "Dawno temu w Ameryce" - łącznie z kulinarną ksywką głównego bohatera.
Noodles, co oznacza  makaron lub kluski. Natychmiast pojawia się oczywiście skojarzenie z Leone jako Włochem, twórcą tzw. spaghetti westernu. Wyraźnie reżyser sięga tu do autoironii i puszcza oko do widza.
Z drugiej strony, pseudonim przekazuje określone informacje na temat charakterystyki bohatera. Słowo noodle ma w języku angielskim niejednoznaczne konotacje: oznacza zarówno głuptas, czy prostak, jak i – rozum (use your noodle oznacza tyle, co use your brain) lub kombinować, przemyśleć (na przykład w sformułowaniu noodle over the problem). Ta etymologiczna ambiwalencja odzwierciedla opartą na sprzecznościach charakterystykę bohatera: zaradnego i wpływowego (odniósł wszak sukces w gangsterskim świecie), ale też pozostającego prostym i niewykształconym chłopakiem ze społecznych „nizin”; agresywnego i zagubionego, oszukującego i oszukanego...

środa, 10 maja 2017

"Dawno temu w Ameryce": charlotte russe

Plakat autorstwa
Jana Młodożeńca
Ostatnio - w ramach domowej (całkowicie dobrowolnej) akcji "wieczory z klasyką" - obejrzeliśmy ponownie "Dawno temu w Ameryce" (1984) Sergio Leone. Moja ocena pozostaje bez zmian. Odpowiada mi taki klimat - gęsty i intensywny; intryguje mnie nostalgiczna i autotematyczna refleksja nad statusem kina gangsterskiego. I - rzecz jasna - smakują mi kulinarne "momenty": nieliczne, ale za to niezwykle naznaczone sensem. Jedną z takich kulinarnie intensywnych scen jest ta rozgrywająca się wokół słodkiego deseru - charlotte russe. 

Dawno, dawno temu, w nowojorskiej cukierni chłopak imieniem Patsy długo wybierał deser. Trudno się dziwić, bo decyzja miała być arcyważna dla jego chłopięco-męskiej przyszłości. Deser to bowiem stanowić zapłata dla starszej koleżanki - Peggy - za zaserwowanie mu "pierwszego razu". Czy wkrótce Patsy stanie się mężczyzną?