Paradoksalną rzeczą przy tworzeniu komedii jest to, że
tragizm pobudza ducha śmieszności (…). Czytałem książkę o wyprawie Donnera,
która zbłądziła w drodze do Kalifornii i utknęła w górach Sierra Nevada. Ze stu
sześćdziesięciu pionierów ocalało zaledwie osiemnastu, z których większość
konała z głodu i zimna. Jedni dopuścili się kanibalizmu zjadając swoich
umarłych, inni przypiekali własne mokasyny, aby oszukać głód. Z tej strasznej
tragedii wysnułem jedną z moich najśmieszniejszych scen. Tak Chaplin wspomina jedną z inspiracji "Gorączki złota" (1925). W tym akurat przypadku mowa o fragmencie, w którym wygłodniały Tramp gotuje swój but, by przygotować obiad z okazji Święta Dziękczynienia dla siebie i Big Jima - towarzysza w niedoli.







